sobota, 24 maja 2014

Chapter 3 "Oh my gosh,no!"

Alishia

Krzątałam się po po swoim pokoju co chwila o coś się potykając.
-Gdzie jest ta cholerna szczotka?-mruczałam pod nosem.Nie mogłam jej znaleźć od jakiś 15 minut a chciałam rozczesać włosy.
Emily i Alex były na mnie wściekłe.Zachowywały się jak moi rodzice i nawet wlepili mi szlaban!Nie odważyłam się im powiedzieć gdzie byłam a co gorsza z kim.
Harry wydzwaniał do mnie i pisał cały czas.Nie mogłam uwolnić swojej głowy od myśli na temat tego jak się dowiedział o mojej drugiej "ja".Nie mógł o tym powiedzieć moim przyjaciółkom dlatego nie miałam wyboru.Jeśli nie zrobiła bym tego czego chciał straciła bym wszystko.
-Przestań się do mnie dobijać.-warknęłam kiedy otworzyłam mu drzwi.Stał oparty o framugę.Odgarnął kosmyk włosów z czoła i wszedł do środka.
-Ja też się ciesze,że cię widzę.-ukłonił się i rzucił skórzaną kurtkę na kanapę.
-Hej!-upomniałam go.-Nie jesteś u siebie.
-Grzeczniej,skarbie.
-Skąd wiedziałeś,że jestem sama?-skrzyżowałam ręce na piesi kiedy otworzył lodówkę i wyjął z niej sok pomarańczowy.-Jasne nie krępuj się.-machnęłam ręką.
-Jak bym kiedykolwiek się krępował.-uśmiechnął się i wyjął szklankę.
-Zachowujesz się jak byś tu był setki razy.-zauważyłam siadając na blat.Harry popatrzył na mnie z rozbawieniem w oczach i upił łyk ze szklanki.
-Byłem tu w nocy.
Uniosłam brew do góry.Nie rozumiałam co do mnie mówił.Cholera.
-Jak to "byłem tu w nocy"?-prawie pisnęłam co jeszcze bardziej go rozbawiło.
-Pilnowałem,żebyś nie powiedziała przyjaciółkom o twoim ale chyba już teraz naszym,małym sekreciku.-jego pewność siebie wkurzyła mnie i kiedy zrobiłam szybki ruch aby mu przyłożyć,drgnął.Postanowiłam się jednak opanować bowiem wiedziałam,że to on ma asa w rękawie.
-Rozsądne posunięcie.-pochwalił mnie i pił dalej.-Ale prawda jest taka,że nie mogę tu siedzieć całymi dniami i nocami i cię pilnować.Mam też swoje sprawy.
-To lepiej się nimi zajmij zamiast uprzykrzać mi życie.
-Uznam,że tego nie słyszałem albo znam lepszy sposób.-odstawił szklankę i zaczął iść w moją stronę.Nie miał zresztą daleko.Dzieliło nas dosłownie parę małych kroczków.
Przesunął dłonią po moich rękach w dół po czym odgarnął moje włosy.Pod wpływem jego dotyku moje mięśnie napięły się a mózg ogarnęła chęć ucieczki.Odsunęłam się trochę nie przerywając naszego kontaktu wzrokowego.
-To takie zabawne...-zaśmiał się cicho.-Nadal się stawiasz chociaż wiesz,że to ja mam władzę.
Westchnęłam tylko i znów pozwoliłam mu się dotykać.Po moich włosach,plecach,rękach...był wszędzie tam gdzie go nie chciałam.Dobrze o tym wiedział.
Widząc jego oczy mogłam stwierdzić jedno.Bawił się doskonale.Szkoda tylko,że moim kosztem...
-Dotknij mnie.-szepnął do mojego ucha i delikatnie podgryzł płatek.-Chcę,żebyś mnie dotknęła.
Nie miałam zamiaru tego zrobić jednak gdy ogłosiłam swój cichy sprzeciw sam wziął moje dłonie i położył je sobie na piersi.Oddychał spokojnie jednak czułam jego szybkie bicie serca.
Dlaczego to było takie podniecające kiedy mi rozkazywał.Uh!Nadal moje nogi chciały uciekać jednak mózg je powstrzymywał.To co robiłam było niedopuszczalne.
Błądziłam dłońmi po jego ciemnej koszulce dotykając zakrytych mięśni.
-Zdejmij ją.-warknął całując moją szyje lecz gdy tego nie zrobiłam sam przejął inicjatywę.-Chyba będę musiał nauczyć cię posłuszeństwa.
Posadził mnie na blacie i włożył dłonie pod moją bluzkę.Po chwili siedziałam przed nim tylko w szortach.Co gorsza.Nie wstydziłam się jego wzroku.
-Całkiem nie źle,Ali.
-Nie cierpię cię.-mruknęłam kiedy przybliżył swoją twarz do moich piersi.Kiedy moja skóra poczuła jego usta cała zesztywniałam.Cholera co ten jego język potrafił!Wypuściłam głośno powietrze i rozkoszowałam się przyjemnością jaką mi dawał.Wplotłam palce w jego bujne loki i lekko pociągnęłam.Podgryzł moją brodawkę i syknął z bólu.
-Ali.-szepnął łagodniej i złączył nasze usta w pocałunku.Przyciągnął mnie bliżej siebie a jego rozgrzana klatka piersiowa,dotknęła mojej.Poczułam też jego rosnącą erekcje w spodniach.Zaczął poruszać biodrami na co cicho jęknęłam.
Pragnęłam go.
Pragnęłam Harrego.
-Ostatnie drzwi po prawo.-udało mi się z siebie wykrztusić kiedy znów język Harrego wdarł się do moich ust.
Wziął mnie na ręce i tak jak mu powiedziałam zaniósł mnie do pokoju.Kopnął drzwi nogą i razem padliśmy na łóżko.Przewróciłam go na plecy na co zaprotestował:
-Hej!Pamiętaj,że to ja mam władzę,Ali.
-Co jeśli zaraz przyjdą?Nie mówiły za ile wrócą.-do mojej głowy powróciła myśl o moich przyjaciółkach.Co one powiedzą?Jesteśmy tu od trzech dni a ktoś już wpakował mi się do łóżka.Przerąbane do końca życia.
-Spokojnie.Pilnują ich.-mruknął Harry i znów zaczął mnie całować.
-Jak to "Pilnują"?!-odepchnęłam go.
-Uspokój się.-odgarnął swoje włosy ręką.-Twoim przyjaciółkom nic nie będzie...Na razie.-dodał pod nosem.
-Niech je tylko tkną a przysięgam,że...
-Mnie też polejesz kwasem albo obedrzesz ze skóry?-podniósł brew do góry.
Zaschło mi w gardle a serce zaczęło bić szybciej.
-Dlaczego się mnie nie boisz?-zapytałam.
Nie odpowiedział tylko znów przysunął mnie do siebie i złożył na moich ustach pocałunek.
Nie wiedziałam kiedy pozbył się naszych ubrań.
-Nie dochodź zbyt szybko.Lubie się pobawić.-powiedział wchodząc we mnie.
-Cholera.-wyrwało mi się.
Poruszał się szybko,głośno przy tym sapiąc.Złapałam się za pościel i mocno wbiłam w nie paznokcie.
-Oddychaj.-upomniał mnie Harry.
-Jak bym mogła.-jęknęłam czując jak jest coraz głębiej.Choler był za daleko,o wiele za daleko.
-Przyzwyczaisz się.-szepnął mi do ucha jak by czytając z moich myślach.
Nie wiem ile to trwało.Kilka minut czy kilka godzin.
Opadliśmy zmęczeni na łóżko.Wszystko mnie bolało tak,że ledwo co sięgnęłam po telefon.Dochodziła druga.Nie dostałam żadnego SMS'a od dziewczyn więc stwierdziłam,że wszystko okey.
Poczułam jak Harry wstaje i powili się ubiera.Okryłam piersi kołdrą i podparłam się jedną ręką by się oprzeć.
-Idziesz?-nie wiem dlaczego ale mój głos wydał mi się o wiele za bardzo emocjonalny.
-Tylko seks,skarbie.Nic więcej.-naciągnął na siebie spodnie.-Spodobało ci się i chcesz,żebym został?-uśmiechnął się cynicznie.
-O mój Boże nie!-zaprzeczyłam od razu.-To ostatnie czego bym chciała.
-Spotkamy się jutro.-pocałował mnie w czoło i wyszedł zostawiając mnie sam na sam ze swoimi myślami.

wtorek, 20 maja 2014

Chapter 2 "Fuck off Styles"

 Alishia

Obudziłam się z potwornym bólem głowy.Przekręciłam się na bok a po chwili wylądowałam na podłodze.Bolały mnie żebra a noga pulsowała.Przeklęłam pod nosem i otworzyłam oczy.Na początku byłam zbyt zajęta moim kacem by dostrzec coś dziwnego.Kiedy już to zrobiłam,jak by od razu otrzeźwiałam.
Miałam na sobie jakąś czarną bluzkę i swoje majtki a na dodatek nie byłam w swoim pokoju.Ten był zadbany jednak smutny.Beżowe ściany a gdzie nie gdzie plakaty otulały pomieszczenie.Oceniłam,że jedne z dwóch drzwi muszą biec do łazienki a drugie na korytarz.Nadal nie pamiętałam co się stało więc kiedy podniosłam się z podłogi postanowiłam rozejrzeć się.
Pchnęłam dębowe drzwi i znalazłam się w korytarzyku na którym była tylko półka a pod nią szafka.Po chwili usłyszałam ochrypły głos.Specjalnie stanęłam na schodach tak aby wszystko słyszeć.
-Nie spodziewałem się tego.-powiedział głos od którego moje mięśnie same się napięły.-Wiszę ci przysługę...Nie twoja sprawa.-warknął a ja usłyszałam jak rzucił coś na drewniany przedmiot.-Mam w tym swój interes,stary...Spokojnie...Zajmij się lepiej swoimi sprawami a to zostaw już mnie.
Zeszłam po schodach najciszej jak umiałam.
Harry stał w samych dżinsach oparty o framugę drzwi odwrócony do mnie tyłem.W salonie połączonym z jadalnią panował o wiele większy bałagan niż na górze.Kanapa była wgnieciona więc śmiałam snuć wniosek,że na niej spał.Kiedy zrobiłam mały krok powiedział do telefonu.
-Muszę kończyć.-po czym dodał odkładając telefon.-Nie ładnie tak podsłuchiwać.
-Wiedziałeś,że tu stoję?-zapytałam zdzwiniona.
-Niech zgadnę.-odwrócił się do mnie przodem ale dalej opierał się o framugę.Włożył telefon do tylnej kieszeni spodni i kontynuował.-Najpierw spadłaś z łóżka,rozejrzałaś się po pokoju.Wyszłaś z niego, zwróciłaś uwagę na półkę na korytarzu a później na to,że z kimś rozmawiam.Zaczaiłaś się na schodach a później postanowiłaś podejść bliżej.
Byłam pod wrażeniem.Ciekawe ile miał takich akcji w swoim życiu.
-Co ja tu robię?-warknęłam nabierając odwagi.
-Upiłaś się prawie do nieprzytomności.-wzruszył ramionami i podszedł do stołu.
-A Emily i Alex?
-Kazałem je odwieść do domu.Nie chciałem,żeby widziały cię w takim stanie.Zaczęły by panikować.-nadal na mnie nie patrzył.Szczerze to zaczynał mnie tym denerwować.-Są bezpieczne.Na razie.
-Słucham?-myślałam,że nie dosłyszałam.
-To co słyszałaś.-odrzucił jakiś papier na bok.
-Czy ty mi grozisz?-wściekłam się.-Patrz jak ze mną rozmawiasz!-podeszłam do niego i odrzuciłam jego ramię do tyłu by na mnie spojrzał.W jego oczach widziałam gniew.
W jednej chwili opierałam się o stół a nad sobą miałam wkurwionego chłopaka.Jego klatka piersiowa podnosiła się w górę i w dół w nierównomiernym tempie.Zaczęłam się go bać.
-Nie waż się na mnie podnosić głosu!Rozumiesz?!-krzyknął.Jego tęczówki zalała czerń.Nie było w nich nic pociągającego.-Siedź cicho dopóki jestem spokojny.
-Puść mnie.-próbowałam go odepchnąć jednak nic to nie dało.Jeszcze bardziej go wkurzyłam.
-Przestań kurwa!-położył swoją dużą dłoń na moim barku zmuszając do tego bym położyła się na stole.Dodatkowo wolną ręką posadził mnie na nim i ustawił się pomiędzy moimi nogami.Zadrżałam.
-Puść mnie.Powtarzam jeszcze raz.-nie dawałam za wygraną wiedząc jednak,że to nic nie da.
-Czy ty nie rozumiesz jak do ciebie mówię?!Masz się zamknąć!-przywalił pięścią w stół z prawej strony mojej głowy.
Po chwili pochylił się nade mną i złożył pocałunek na mojej szyi.Chciałam go odepchnąć ale byłam zbyt słaba.Czułam jego usta stykające się z moją skórą.Zaczął od miejsca pod moim uchem kierując się w stronę obojczyka.Za każdym razem kiedy choć troszeczkę drgnęłam karał mnie podgryzaniem mojej skóry.Czasami bolało bardziej a czasami mniej.Mogłam powiedzieć jedno.Nie podobało mi się to.Ani trochę.
-Harry przestań.-jęknęłam kiedy ręką podciągnął moją bluzkę.Teoretycznie to jego.Wiedziałam,że nie odpuści.Wbił mi paznokcie w plecy tak,że na pewno zostawił ślady.Zebrałam w sobie wszystkie siły i odepchnęłam go.Korzystając z wolnej chwili pobiegłam na górę.Czułam za sobą jego ciężki kroki.
Nie wiedziałam co robić.Cholera!
Wbiegłam do jego pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi.Panicznie spojrzałam na kolejne drzwi i szybko weszłam do łazienki zamykając drzwi na zamek.
Łazienka była malutka ale za to dobrze zagospodarowana.Odsunęłam się od nich jak najdalej mogłam i skuliłam zaraz za szafką.
-Jak śmiałaś ode mnie uciec?!Otwieraj te pieprzone drzwi!-walił w nie tak,że aż uginały się pod jego siłą.Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.Nie wiedziałam co robić ani jak się zachować.Bałam się go.Bałam się tego do czego był zdolny.
Tak jak przewidywałam drzwi nie wytrzymały długo.
Wkurwiony Harry wpadł do łazienki i wręcz wywlókł mnie z niej.Moje serce waliło jak oszalałe a nogi zapierały się by nie iść dalej.Niestety był silniejszy.
-Siadaj!-pchnął mnie na łóżko i podszedł do drzwi by je zamknąć.W mojej głowie była tylko jedna myśl-o kurwa.
-Wiedziałem,że nie będzie z tobą łatwo.-przeczesał dłonią swoje włosy.gdy to robił jego mięśnie na plecach cudownie się ruszały przez co miałam ochotę przejechać po nich paznokciami...
-Czego chcesz?-jęknęłam a mój głos odmawiał mi posłuszeństwa.
Odwrócił się do mnie.Nadal adrenalina w jego ciele górowała więc starałam się aż tak bardzo go nie rozzłościć.
-Ciebie.-odparł pewnym siebie głosem.Popatrzyłam nie wiedząc czy mówi serio.-Dobrze słyszysz.Chce ciebie.Pociągasz mnie i to mega.
-To dlatego jesteś jak wrzód na dupie?-wymsknęło mi się.
Popatrzył na mnie morderczym wzrokiem a ja poczułam,że staje się malutka.
-Nie przeginaj.-ostrzegł mnie.-Chce się z tobą pieprzyć.Tylko to.
-Spierdalaj.-tym razem nie mogłam się powstrzymać.Chciał tylko seksu?!No chyba sobie żartował.A co ja burdel?!
-Zamknij się.Dobrze ci radzę.Wiedziałem,że się nie zgodzisz dlatego dowiedziałem się czegoś bardzo interesującego.
-A mianowicie?-westchnęłam poirytowana.
-Jak mam do ciebie mówić:Alishia czy Ashley?-kiedy wypowiedział drugie imię,zesztywniałam.
-Skąd o tym wiesz?!-poderwałam się z łóżka.
-Siadaj.-upomniał mnie.-Mam swoje dojścia.Sądzę,że po twojej przyszywanej tożsamości można powiedzieć jedno.Jesteś mordercą.
-SKĄD TO WIESZ?!-ryknęłam jeszcze głośniej chcąc mu przyłożyć jednak w minutę opanował sytuacje przytrzymując mnie za ramiona.
-Nie powiem twoim przyjaciółką jeśli zgodzisz się na moje warunki.
Zapędził mnie do rogu.Wiedziałam że nie miałam wyjścia.Emily i Alex nie mogły się dowiedzieć,że podejrzewają mnie o sześć zabójstw ze szczególnym okrucieństwem.
-Jesteś chujem.-mruknęłam załamana na co zareagował cichym śmiechem.
-Chyba będę musiał skrócić twój cięty języczek i nauczyć cię posłuszeństwa.
-Odpieprz się,Styles.

poniedziałek, 19 maja 2014

Chapter 1 "Party"

Alishia

Podskoczyłam na blat,patrząc na moje przyjaciółki przeszukujące szafkę po szafce.
 -Niczego nie znajdziecie.Nikogo tu nie było od kilku miesięcy.-powiedziałam przerywając ich działania.Obie wyprostowały się i spojrzały na mnie z grymasem na twarzach.
 -Czyli trzeba będzie jechać na zakupy.-stwierdziła Emily idąc w stronę lodówki.
 -To zróbmy tak.Wy zajmiecie się domem ja pojadę na jakieś większe zakupy.-zaproponowałam zeskakując z blatu.
 -A masz samochód?-zapytała Alex idąc po swoja torebkę.
 -Tak.Stoi w garażu.Macie jakieś specjalne życzenia?
 -Ja poproszę tą sałatkę co zawsze kupowałam.-powiedziała Emily.-No wiesz tą z sosem w pudełku.
 -Tak wiem.Pamiętam.A ty Alex?
 -To tak.To samo co Emily.Dodatkowo:musli,batoniki musli te z bananem i truskawką i może jakiś sok warzywny.
 -Wyślij mi to SMS'em bo znając mnie to zapomnę.-wzięłam kluczyki,które leżały w białej szkatułce w przedpokoju i poszłam do garażu.
 Tak jak myślałam czarne Volvo v40 stało tam gdzie powinno.Wspięłam się na siedzenie kierowcy i włączyłam silnik.
 Nie mieszkałam w tym mieście już dość długo jednak nadal pamiętałam drogi i najbliższe supermarkety.Na parkingu nie było wielu aut więc z łatwością znalazłam miejsce niedaleko wejścia.
 Zakupy były trudnym zadaniem.Dziewczyny co chwila przysyłały mi SMS'y z nowymi życzeniami.Kiedy brałam z półki mleko kątem oka zauważyłam jak ktoś zerka na mnie.Kolejny raz mój telefon za wibrował.Przewróciłam oczami i odebrałam kolejnego SMS'a.
"Kup jeszcze budyń,misia." 
Emily lubiła mieć w domu różnorodne jedzenie ale 25 SMS'ów o podobnej treści to przesada.No cóż,była największym łasuchem jakiego kiedykolwiek znałam.Z moich zakupów wyszło prawie 6 toreb.Ledwo co dałam sobie z nimi radę.Kiedy zamykałam bagażnik zobaczyłam chłopaka siedzącego na masce Range Rovera.Miał brązowe włosy schowane pod czapką tak,że widziałam parę loków wystających z pod niej.Nie do końca widziałam jego twarz ponieważ słońce świeciła prosto w moje oczy.Po chwili z tyłu samochodu wyszedł jeszcze jeden i zaczął mówić coś do drugiego.
 Wsiadłam do samochodu i wyciągnęłam z torebki okulary przeciwsłoneczne.

***

-Alishia nie!-upierała się Alex kiedy zaproponowałam im wyjście na dyskotekę.Obie moje przyjaciółki były przeciwne mojemu pomysłowi i za wszelką cenę nie chciały się zgodzić.Wiedziałam,że wolą siedzieć same w swoich pokojach ale to nie znaczy,że nie mogą mieć życia towarzyskiego.
-Ale dlaczego?-zapytałam.-Zrobiłam zakupy.Rozpakować,rozpakowałam się a dom jest użyteczny.-nadal moje argumenty do niech nie trafiały.Patrzyły na mnie z grymasem i niepewnością.-No weźcie.Rozerwiemy się trochę przed poniedziałkiem i pierwszymi wykładami.
 Zastanowiły się przez chwile po czym mruknęły.
-Dobra.Gdzie chcesz jechać?-zapytała Emily.
-W mieście jest fajny klub.Dawno w nim nie byłam a widziałam dzisiaj plakat.Podobno serwują dzisiaj coś specjalnego.-odparłam.
-Niech ci będzie.Przekonałaś nas.O której mamy być gotowe?-dodała Alex.
-Za godzinę.
Rozeszłyśmy się do pokoi i zaczęłyśmy szykować.Wzięłam prysznic i okryta ręcznikiem podeszłam do szafy.Wyciągnęłam z niej bluzkę bez jednego ramiączka i trochę przetarte czarne rurki.Dobrałam do tego koronkową bieliznę tego samego koloru i wyjęłam spod łóżka Vansy.Przed lustrem nałożyłam make-up używając eyelinera,maskary i szminki.która sprawiła,że moje usta przybrały cielisty odcień.
 Krzątając się po pokoju w poszukiwaniu telefonu zauważyłam znajomy mi samochód.Nie przyjrzałam mu się dokładnie ponieważ z doły Alex krzyknęła,żebym się pośpieszyła.
 Emily ubrała kolorowe spodnie i białą koszulkę oraz buty na obcasie.Natomiast Alex jako jedyna założyła czarną sukienkę.Wyglądała w niej ślicznie.
-Gotowe?-spytałam przyjaciółki.
-Mam nadzieję,że nie będziesz pić.
-Nie mogę.-uśmiechnęłam się.-Prowadzę.
-Cudownie.-odparła Alex.-Stwierdziłyśmy,że wyluzujemy się dzisiaj na maksa.
-Co wam się stało?-zapytałam podejrzliwie.Nigdy nie mówiły czegoś takiego.Z naszej trójki to ja lubiłam najbardziej imprezować.
-Ostatni weekend przed studiami.-zaśmiała się Emily i poszła razem z Alex do garażu.Wzięłam kluczyki i zaraz do nich dołączyłam.
Pod klubem było już dużo ludzi.Zastanawiałam się nad tym czy uda mi się nie tknąć alkoholu tego wieczora.
W środku były już tłumy.Wszyscy tańczyli lub zalewali swoje mordy wódką.Zajęliśmy jakiś stolik pod ścianą tak,żeby nikt nie przeszkadzał nam w balowaniu po czym poszłam po jakieś drinki.Barek był podświetlony i musiałam się natrudzić by tam dotrzeć przeciskając się pomiędzy ludźmi.
-Co podać?-zapytał barman z blond włosami wycierając szklankę szmatką.Uśmiechnął się do mnie życzliwie lecz widziałam,że nie lubił swojej pracy.
-Trzy razy czysta.-powiedziałam patrząc się na stolik gdzie siedziały moje przyjaciółki.Nieoczekiwanie poczułam jak ktoś staje obok mnie.
-Gdzie zostawił cię twój chłopak?-odezwał się ochrypły głos.
-Przyszłam z przyjaciółkami.-odparłam i popatrzyłam na chłopaka.
Zatkało mnie kiedy rozpoznałam w nim brązowe loki i pełne malinowe usta.Dodatkowo jego zielone tęczówki wpatrywały się we mnie z zaciekawieniem tak,że na chwilę zapomniałam jak się oddycha.
-Czy ty mnie śledzisz czy mi się zdaje?-zapytałam lekko przerażona.
-Nie,nie zdaje ci się.Jadę za tobą spod sklepu.-zwilżył usta językiem i przybliżył je do mojego ucha.-Powinnaś zasłaniać okna kiedy się przebierasz.
Zesztywniałam kiedy poczułam jego oddech na swojej skórze.Powstrzymałam erotyczne myśli z nim w roli głównej i odepchnęłam go.
-Jesteś chory.-oburzyłam się,wzięłam kieliszki i wróciłam do stolika.
Nie odwracałam się za siebie jednak coś mi mówiło,że jeszcze utnę sobie z nim pogawędkę.Nie koniecznie miłą.
-Z kim rozmawiałaś?-zapytała Emily pokazując na bruneta stojącego w tym samym momencie tyle,że ze szklanką.Dlaczego wyglądał tak pociągająco?!
-Nie wiem.-wzruszyłam ramionami.-Jakiś napalony palant.To co pijemy?-podniosłam kieliszek do góry.
-Myślałam,że prowadzisz.-zdziwiła się Alex.
-Od czego są taksówki.Daj ludziom zarobić!-zaśmiałam się i po chwili wlałam do swoich ust gorzką ciecz.
Nie wiem ile drinków w siebie wlałam ale powili zaczynałam odpływać,tak jak Emily i Alex.
Poszłyśmy poszaleć na parkiecie.Nasz taniec musiał śmiesznie wyglądać aczkolwiek pociągająco dla niektórych.
Nieoczekiwanie ktoś położył mi duże dłonie na brzuch i przysunął się do mnie maksymalnie.Czułam oddech na swojej szyi.
-Uspokoiłaś się?-szepnął mi do ucha kiedy położyłam mu głowę na ramieniu.
-Mhm.-mruknęłam.Alkohol zawładną moją głową do tego stopnia,że było mi już wszystko jedno.
-Chciałbym zobaczyć tą bieliznę.Z daleka wyglądała pociągająco.
-Muszę cię powiadomić,że nawet jej nie dotkniesz.Możesz co najwyżej popatrzeć.-wbił mi w brzuch paznokcie na co cicho jęknęłam.
-Dobre i patrzenie.-zaśmiał się a ja poczułam drgania na swoich plecach.-Ale z bliska.Bardzo bliska.
-Ile dziewczyn to usłyszało?Nie wyglądasz mi na prawiczka.
Moja sugestia trochę go zaskoczyła jednak nadal był bardzo pewny siebie.
-A ty na dziewice.
-Może dlatego,że nie jestem?
-Wole sam się o tym przekonać.
-Niedoczekanie.-odepchnęłam go od siebie i zniknęłam pomiędzy imprezowiczami.

sobota, 17 maja 2014

Prologue:I don't know what I want, so don't ask me.

Alishia 

Dziewczyny były bardzo podekscytowane kiedy wysiadłyśmy z taksówki lecz kiedy zobaczyły nasz nowy dom zabrakło im słów.Nie ma co się im dziwić.Moi rodzice uwielbiali mieć wszystko najlepsze więc gdy zginęli w wypadku samochodowym wszystko co mi po nich zostało to ten olbrzymi dom.Nigdy nie mieli dla mnie czasu i zostawiali mnie z opiekunką,która nie przepadała za mną.Głodziła mnie i czasami nawet biła.Przerażała mnie a rodzice o niczym nie wiedzieli.Postawiłam jej się dopiero w wieku 11 lat.Od tej pory nie boje się niczego i nikogo.
 Emily szturchnęła mnie lekko w ramię bym wzięła swoje walizki,które nie wiedzieć kiedy stały pod moimi stopami.
 Pociągnęłam za sobą dwie torby,które były ciężkie jak bym nie wiadomo co w nie spakowała.Czując płaskie kamienie,czasami mniej lub bardziej równe przypomniało mi się moje dzieciństwo.
 Samotne wracanie do domu ze szkoły,samotne zabawy w ogródku,płacz...To jedyne co pamiętałam.
 Spojrzałam na uśmiechnięte buzie moich przyjaciółek i wszystkie wspomnienia zniknęły z mojej głowy jak by nigdy ich nie było.
Stojąc na schodku,macałam kieszenie swoich spodni w poszukiwaniu kluczy.Kiedy w końcu je znalazłam przekręciłam klucz w zamku i pchnęłam jasne drzwi.
Do moich nozdrzy dotarł zapach perfum mamy tak,że przez chwile myślałam,że nadal tam była.
Odłożyłam klucze na półeczkę i szybkim ruchem zdjęłam Vansy z nóg.
Emily i Alex już biegały po domu śmiejąc się od ucha do ucha.
Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.
Z mojego koka wyswobodziło się parę niesfornych kosmyków,które odgarnęłam z twarzy.Próbowałam wygiąć swoje usta w coś w podobie uśmiechu jednak nie do końca mi to wychodziło.
Z obojętnym wyrazem twarzy poszłam do jasnej kuchni gdzie były moje przyjaciółki.
Jedyne co przyszło mi na myśl to słowo:
"Wróciłam." 

Zwiastun i fabuła



 Przyjaciółki-Emily,Alex i Alishia-przeprowadzają się do Miami by w końcu spełnić swoje marzenia i uciec od przeszłości.Niestety pierwsza impreza totalnie pokrzyżowała im plany.
 Harry,największy cham jakiego kiedykolwiek znała Alishia,dowiaduje się o jej mrocznym sekrecie,o którym nikt nie powinien wiedzieć.
 W życiu Emily pojawia się szalony Beau,który podbija jej serce a miłość jaka pomiędzy nimi kwitnie,można było by nazwać idealną.
 Alex poznaje Tobiego,chłopaka który pracuje na siłowni.Szybko okazuje się,że to co ich łączy jest silne ale wystawione na wiele ciężkich prób.
 Czy tajemnica Alishii wyjdzie na jaw?
 Czy to co połączy Alex z Tobym przetrwa,każdą próbę?
 Czy faktycznie miłość Emily i Beau będzie idealna?
 Nikt tego nie wie...

Bohaterowie.



Imię:Alishia
Nazwisko:Russell
Wiek:19 lat
O niej:Alishia jest niegrzeczną dziewczynką.Nigdy nie robi tego co chce druga osoba i opiekuje się tylko swoimi dwiema przyjaciółkami,które są dla niej całym światem.Ukrywa przed nimi sekret,którego nigdy nie mogą poznać.Jej rodzice zginęli a dziewczyna odziedziczyła po nich dom w Miami.



Imię:Harry
Nazwisko:Styles
Wiek:20 lat
O nim:Harry jest raczej typem tyrana i wielkiego zazdrośnika.Jeśli wyznaczy sobie jakąś "ofiarę" terroryzuje ją dopóki nie uzna,że z jej psychika jest koszmarnie.Uwielbia imprezować i często pije.Nienawidzi jak ktoś mu się sprzeciwia.Ma jednak grono swoich znajomych którzy widzą w nim kogoś innego niż "potwora".


Imię:Alex
Nazwisko:Smith
Wiek:19 lat
O niej:Alex nie jest duszą towarzystwa i wieczory lubi spędzać sama w swoim pokoju.Jest nieśmiała ale tylko przy obcych osobach.Walczy zawsze do końca o coś na czym jej zależy.Kiedy miała dwanaście lat jej tata odszedł do innej i więcej go już nie zobaczyła dlatego jest bardzo oschła co do mężczyzn.Stara się być dobra dla świata ale zapomina o sobie.




Imię:Emily
Nazwisko:Clapton
Wiek:19 lat
O niej:Emily uwielbia towarzystwo i zawsze wszystkich rozśmiesza.Ma swoje dziwne fobie,których prawie nikt nie umie zrozumieć.Uwielbia spędzać czas w otoczeniu swoich przyjaciół.Wszędzie jej pełno a kiedy się pojawi nastaje przyjazna atmosfera.Jest raczej chodzącą ciapą.




Imię:Toby
Nazwisko:Harris
Wiek:20 lat.
O nim:Chłopak zamknięty w sobie,lubiący spędzać wolny czas w siłowni,gdzie również pracuje razem z Harrym.Znają się bardzo dobrze i można nawet powiedzieć,że są przyjaciółmi.Nie lubi imprezować chyba że w dobrym towarzystwie.



Imię:Beau
Nazwisko:Brooks
Wiek:21 lat.
O nim:Pracuje w sklepie sportowym.Szalony to mało powiedziane.Wszędzie go pełno i zawsze się śmieje.Ma głupie pomysły ale za to wszyscy i tak się z nich nabijają i zapamiętują na całe życie.Pochodzi z Australii.