sobota, 24 maja 2014

Chapter 3 "Oh my gosh,no!"

Alishia

Krzątałam się po po swoim pokoju co chwila o coś się potykając.
-Gdzie jest ta cholerna szczotka?-mruczałam pod nosem.Nie mogłam jej znaleźć od jakiś 15 minut a chciałam rozczesać włosy.
Emily i Alex były na mnie wściekłe.Zachowywały się jak moi rodzice i nawet wlepili mi szlaban!Nie odważyłam się im powiedzieć gdzie byłam a co gorsza z kim.
Harry wydzwaniał do mnie i pisał cały czas.Nie mogłam uwolnić swojej głowy od myśli na temat tego jak się dowiedział o mojej drugiej "ja".Nie mógł o tym powiedzieć moim przyjaciółkom dlatego nie miałam wyboru.Jeśli nie zrobiła bym tego czego chciał straciła bym wszystko.
-Przestań się do mnie dobijać.-warknęłam kiedy otworzyłam mu drzwi.Stał oparty o framugę.Odgarnął kosmyk włosów z czoła i wszedł do środka.
-Ja też się ciesze,że cię widzę.-ukłonił się i rzucił skórzaną kurtkę na kanapę.
-Hej!-upomniałam go.-Nie jesteś u siebie.
-Grzeczniej,skarbie.
-Skąd wiedziałeś,że jestem sama?-skrzyżowałam ręce na piesi kiedy otworzył lodówkę i wyjął z niej sok pomarańczowy.-Jasne nie krępuj się.-machnęłam ręką.
-Jak bym kiedykolwiek się krępował.-uśmiechnął się i wyjął szklankę.
-Zachowujesz się jak byś tu był setki razy.-zauważyłam siadając na blat.Harry popatrzył na mnie z rozbawieniem w oczach i upił łyk ze szklanki.
-Byłem tu w nocy.
Uniosłam brew do góry.Nie rozumiałam co do mnie mówił.Cholera.
-Jak to "byłem tu w nocy"?-prawie pisnęłam co jeszcze bardziej go rozbawiło.
-Pilnowałem,żebyś nie powiedziała przyjaciółkom o twoim ale chyba już teraz naszym,małym sekreciku.-jego pewność siebie wkurzyła mnie i kiedy zrobiłam szybki ruch aby mu przyłożyć,drgnął.Postanowiłam się jednak opanować bowiem wiedziałam,że to on ma asa w rękawie.
-Rozsądne posunięcie.-pochwalił mnie i pił dalej.-Ale prawda jest taka,że nie mogę tu siedzieć całymi dniami i nocami i cię pilnować.Mam też swoje sprawy.
-To lepiej się nimi zajmij zamiast uprzykrzać mi życie.
-Uznam,że tego nie słyszałem albo znam lepszy sposób.-odstawił szklankę i zaczął iść w moją stronę.Nie miał zresztą daleko.Dzieliło nas dosłownie parę małych kroczków.
Przesunął dłonią po moich rękach w dół po czym odgarnął moje włosy.Pod wpływem jego dotyku moje mięśnie napięły się a mózg ogarnęła chęć ucieczki.Odsunęłam się trochę nie przerywając naszego kontaktu wzrokowego.
-To takie zabawne...-zaśmiał się cicho.-Nadal się stawiasz chociaż wiesz,że to ja mam władzę.
Westchnęłam tylko i znów pozwoliłam mu się dotykać.Po moich włosach,plecach,rękach...był wszędzie tam gdzie go nie chciałam.Dobrze o tym wiedział.
Widząc jego oczy mogłam stwierdzić jedno.Bawił się doskonale.Szkoda tylko,że moim kosztem...
-Dotknij mnie.-szepnął do mojego ucha i delikatnie podgryzł płatek.-Chcę,żebyś mnie dotknęła.
Nie miałam zamiaru tego zrobić jednak gdy ogłosiłam swój cichy sprzeciw sam wziął moje dłonie i położył je sobie na piersi.Oddychał spokojnie jednak czułam jego szybkie bicie serca.
Dlaczego to było takie podniecające kiedy mi rozkazywał.Uh!Nadal moje nogi chciały uciekać jednak mózg je powstrzymywał.To co robiłam było niedopuszczalne.
Błądziłam dłońmi po jego ciemnej koszulce dotykając zakrytych mięśni.
-Zdejmij ją.-warknął całując moją szyje lecz gdy tego nie zrobiłam sam przejął inicjatywę.-Chyba będę musiał nauczyć cię posłuszeństwa.
Posadził mnie na blacie i włożył dłonie pod moją bluzkę.Po chwili siedziałam przed nim tylko w szortach.Co gorsza.Nie wstydziłam się jego wzroku.
-Całkiem nie źle,Ali.
-Nie cierpię cię.-mruknęłam kiedy przybliżył swoją twarz do moich piersi.Kiedy moja skóra poczuła jego usta cała zesztywniałam.Cholera co ten jego język potrafił!Wypuściłam głośno powietrze i rozkoszowałam się przyjemnością jaką mi dawał.Wplotłam palce w jego bujne loki i lekko pociągnęłam.Podgryzł moją brodawkę i syknął z bólu.
-Ali.-szepnął łagodniej i złączył nasze usta w pocałunku.Przyciągnął mnie bliżej siebie a jego rozgrzana klatka piersiowa,dotknęła mojej.Poczułam też jego rosnącą erekcje w spodniach.Zaczął poruszać biodrami na co cicho jęknęłam.
Pragnęłam go.
Pragnęłam Harrego.
-Ostatnie drzwi po prawo.-udało mi się z siebie wykrztusić kiedy znów język Harrego wdarł się do moich ust.
Wziął mnie na ręce i tak jak mu powiedziałam zaniósł mnie do pokoju.Kopnął drzwi nogą i razem padliśmy na łóżko.Przewróciłam go na plecy na co zaprotestował:
-Hej!Pamiętaj,że to ja mam władzę,Ali.
-Co jeśli zaraz przyjdą?Nie mówiły za ile wrócą.-do mojej głowy powróciła myśl o moich przyjaciółkach.Co one powiedzą?Jesteśmy tu od trzech dni a ktoś już wpakował mi się do łóżka.Przerąbane do końca życia.
-Spokojnie.Pilnują ich.-mruknął Harry i znów zaczął mnie całować.
-Jak to "Pilnują"?!-odepchnęłam go.
-Uspokój się.-odgarnął swoje włosy ręką.-Twoim przyjaciółkom nic nie będzie...Na razie.-dodał pod nosem.
-Niech je tylko tkną a przysięgam,że...
-Mnie też polejesz kwasem albo obedrzesz ze skóry?-podniósł brew do góry.
Zaschło mi w gardle a serce zaczęło bić szybciej.
-Dlaczego się mnie nie boisz?-zapytałam.
Nie odpowiedział tylko znów przysunął mnie do siebie i złożył na moich ustach pocałunek.
Nie wiedziałam kiedy pozbył się naszych ubrań.
-Nie dochodź zbyt szybko.Lubie się pobawić.-powiedział wchodząc we mnie.
-Cholera.-wyrwało mi się.
Poruszał się szybko,głośno przy tym sapiąc.Złapałam się za pościel i mocno wbiłam w nie paznokcie.
-Oddychaj.-upomniał mnie Harry.
-Jak bym mogła.-jęknęłam czując jak jest coraz głębiej.Choler był za daleko,o wiele za daleko.
-Przyzwyczaisz się.-szepnął mi do ucha jak by czytając z moich myślach.
Nie wiem ile to trwało.Kilka minut czy kilka godzin.
Opadliśmy zmęczeni na łóżko.Wszystko mnie bolało tak,że ledwo co sięgnęłam po telefon.Dochodziła druga.Nie dostałam żadnego SMS'a od dziewczyn więc stwierdziłam,że wszystko okey.
Poczułam jak Harry wstaje i powili się ubiera.Okryłam piersi kołdrą i podparłam się jedną ręką by się oprzeć.
-Idziesz?-nie wiem dlaczego ale mój głos wydał mi się o wiele za bardzo emocjonalny.
-Tylko seks,skarbie.Nic więcej.-naciągnął na siebie spodnie.-Spodobało ci się i chcesz,żebym został?-uśmiechnął się cynicznie.
-O mój Boże nie!-zaprzeczyłam od razu.-To ostatnie czego bym chciała.
-Spotkamy się jutro.-pocałował mnie w czoło i wyszedł zostawiając mnie sam na sam ze swoimi myślami.

1 komentarz: